IC3PEAK By Svetlovsky - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=110328866

IC3PEAK – dźwięk, który nie chce być wygodny

Są takie zespoły, których po prostu się słucha. Wrzuca się ich na playlistę, wraca do nich po pracy, puszcza znajomym mimochodem, bo „mogą ci się spodobać”. Ale są też artyści, których nie da się potraktować tak lekko, ponieważ ich muzyka nie chce być tłem, nie chce niczego upraszczać i zdecydowanie nie próbuje się do kogokolwiek uśmiechać.

IC3PEAK należy właśnie do tej drugiej kategorii.

To nie jest projekt, który po prostu dobrze brzmi. To jest projekt, który tworzy własny świat: zimny, duszny, piękny i niepokojący jednocześnie, a kiedy już się do niego wejdzie, bardzo trudno wyjść z niego całkowicie obojętnie.

IC3PEAK By Svetlovsky - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=110328866
IC3PEAK By Svetlovsky – Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=110328866

Początek: eksperyment, który szybko stał się czymś większym

IC3PEAK powstał w Moskwie w 2013 roku i od samego początku było jasne, że Anastasia Kreslina i Nikolay Kostylev nie chcą tworzyć muzyki w klasycznym rozumieniu tego słowa. Co ciekawe, nazwa projektu powstała przypadkiem. Szukali czegoś na siłę, nic nie pasowało, więc postanowili: bierzemy pierwszą rzecz, którą zobaczymy. Trafił się pokrowiec na laptopa z napisem ICEPEAK.

Na starcie ten projekt przypominał bardziej artystyczny manifest niż zespół, który chce zdobywać listy przebojów. Nie było w tym kalkulacji, nie było wygodnego formatowania siebie pod oczekiwania rynku, nie było prób przypodobania się mainstreamowi. Była za to potrzeba stworzenia czegoś własnego, rozpoznawalnego i radykalnie osobnego.

Co słychać w ich najwcześniejszych rzeczach?

Wczesne IC3PEAK to bardziej stan niż muzyka. Dużo zimna, dużo przestrzeni, elektronika, która brzmi jak echo w pustym budynku. Wokal nie prowadzi utworu, a raczej gdzieś się w nim rozpuszcza.

Prawdziwy przełom nastąpił jednak wtedy, gdy coraz mocniej wybrzmiał wokal Nastyi. I właśnie w tym momencie wszystko zaczęło układać się w coś naprawdę unikalnego, bo jej głos nie „prowadzi” utworów w tradycyjny sposób. On ich nie oswaja, nie wygładza i nie robi z nich bardziej przystępnych kompozycji. Wręcz przeciwnie – rozsadza je od środka, nadając im jeszcze większy ciężar, kruchość i niepokój.

Muzyka, której nie da się wygodnie zaszufladkować

Najprościej byłoby wrzucić IC3PEAK do jednego worka z hasłami typu witch house, industrial, eksperymentalny hip-hop czy dark electronica. I oczywiście coś z tego wszystkiego tam jest. Problem polega jednak na tym, że przy tym duecie każda etykieta od razu wydaje się za mała.

Bo u nich najważniejszy nie jest gatunek, tylko napięcie. To ono naprawdę definiuje ich muzykę.

W wielu utworach IC3PEAK nie czeka się na refren w takim klasycznym sensie. Słucha się raczej z niepewnością, zastanawiając się, co wydarzy się za chwilę i czy to, co nadchodzi, będzie bardziej hipnotyczne, czy bardziej duszne. I właśnie dlatego ich muzyka ma w sobie coś tak uzależniającego – ona nie daje komfortu, ale daje intensywność, a to nierzadko działa dużo mocniej niż najbardziej chwytliwa melodia.

Kiedy przeszli na rosyjski, wszystko uderzyło jeszcze mocniej

Jednym z kluczowych momentów w historii IC3PEAK było przejście na język rosyjski. Wcześniej ich muzyka działała przede wszystkim obrazem, klimatem i emocjonalnym ciężarem, ale kiedy w ich utworach mocniej wybrzmiały rosyjskie teksty, ten świat stał się jeszcze bardziej konkretny, jeszcze bardziej bezpośredni i jeszcze trudniejszy do zignorowania.

Album „Сладкая жизнь” okazał się ważnym punktem zwrotnym, bo nagle stało się jasne, że to już nie jest tylko estetyka i nie tylko gra nastrojem. To jest również opowieść o rzeczywistości – o lęku, przemocy, rozpadzie, bezsilności, złości i o tym szczególnym rodzaju duszności, który pojawia się wtedy, gdy człowiek przestaje wierzyć, że świat wokół niego działa tak, jak powinien.

„Сказка”, czyli bajka dla ludzi, którzy już nie wierzą w bajki

Jeśli „Сладкая жизнь” było momentem przełomowym, to „Сказка” było wejściem poziom wyżej. Już sam tytuł brzmi przewrotnie, bo sugeruje coś delikatnego, może nawet dziecięcego, a tymczasem w wydaniu IC3PEAK „bajka” nie ma nic wspólnego z pocieszeniem.

To raczej opowieść dla tych, którzy wiedzą już, że świat bywa brutalny, absurdalny i zbudowany z lęku, a mimo to wciąż próbują jakoś przez niego przejść. W tej muzyce nie ma naiwności. Jest za to bardzo świadoma gra kontrastem – pomiędzy tym, co pozornie niewinne, a tym, co naprawdę groźne.

I właśnie w tym kontraście IC3PEAK jest najmocniejsze. Przesłuchajcie sami, koniecznie z teledyskiem:

Ich wizualność to nie dodatek, tylko połowa całego doświadczenia

O IC3PEAK nie da się mówić wyłącznie w kategoriach muzyki, ponieważ ich twórczość od samego początku była pomyślana jako całość audiowizualna. To jeden z tych projektów, w których obraz nie ilustruje dźwięku, tylko działa z nim na równych prawach.

Co ważne, Anastasia i Nikolay robią bardzo dużo sami. Odpowiadają za scenariusze, reżyserię, montaż, zdjęcia i szeroko rozumianą oprawę wizualną, i to czuć od pierwszego kontaktu z ich teledyskami. Nie ma w tym przypadkowości, a jest za to bardzo spójna, autorska wizja.

Co wyróżnia ich klipy?

Najczęściej pojawiają się w nich:

  • puste przestrzenie,
  • symbole skrajności – np. ogień i lód,
  • cielesność połączona z symboliką,
  • obrazy balansujące między pięknem a zagrożeniem,
  • niepokój, którego nie da się jednoznacznie przetłumaczyć.

To nie są teledyski, które mają być po prostu efektowne albo „ładne”. One mają wywoływać reakcję. Mają zostawiać widza z pytaniem, z obrazem, z niewygodą. I właśnie dlatego tak dobrze współpracują z ich muzyką, która działa dokładnie w ten sam sposób.

„Смерти больше нет” jako moment przełomowy

Jednym z najgłośniejszych przykładów pozostaje „Смерти больше нет” – klip, który jednocześnie wygląda jak artystyczny performance, jak polityczna metafora i jak sen, którego nie da się zinterpretować do końca, ale który mimo wszystko wydaje się boleśnie prawdziwy.

Kiedy sztuka przestaje być wygodna dla władzy

W pewnym momencie stało się też jasne, że IC3PEAK nie zatrzyma się na estetyce, nastroju i eksperymencie formalnym. Ich twórczość zaczęła coraz mocniej dotykać tematów społecznych i politycznych, a to w rosyjskim kontekście nie mogło pozostać bez reakcji. Muzycy protestowali przykładowo przeciwko polityce Władimira Putina i opowiadali się przeciw jakiejkolwiek cenzurze w sztuce.

I rzeczywiście… Pojawiły się napięcia, naciski i próby uciszania ich działalności.

Co się działo?

Wokół zespołu zaczęły pojawiać się historie o:

  • odwoływanych koncertach,
  • naciskach wywieranych na kluby,
  • problemach organizacyjnych wynikających nie z logistyki, ale z presji,
  • zatrzymaniach i przesłuchaniach podczas trasy.

To brzmi jak coś absurdalnego, zwłaszcza kiedy mówimy o duecie elektronicznym tworzącym muzykę na pograniczu sztuki i alternatywy, ale właśnie ten absurd mówi o całej sytuacji bardzo dużo. Bo kiedy władza zaczyna bać się muzyki, to zwykle nie dlatego, że muzyka jest głośna. Tylko dlatego, że jest celna. IC3PEAK samo siebie nazywało kiedyś „audiowizualnymi terrorystami” i jak się już domyślacie, coś w tym jest. Bo ich sztuka nie prosi o uwagę. Ona ją wymusza. Wchodzi tam, gdzie nie powinna, i zostawia ślad.

W przypadku IC3PEAK próby wyciszania ich twórczości zadziałały zresztą odwrotnie od zamierzeń. Zamiast ich osłabić, sprawiły, że jeszcze więcej ludzi zaczęło ich słuchać, interesować się nimi i traktować ich nie tylko jako zespół, ale też jako symbol artystycznego oporu.

Popularność bez zgody mainstreamu

Jedną z najciekawszych rzeczy w historii IC3PEAK jest to, że ich rozpoznawalność nie została zbudowana według tradycyjnych zasad. To nie jest historia zespołu, który najpierw zdobywa radio, potem telewizję, a na końcu duże festiwale. Ich ścieżka wyglądała zupełnie inaczej – i może właśnie dlatego jest dziś tak interesująca.

To bardzo ważne, bo IC3PEAK od początku nie było projektem zamkniętym wyłącznie w rosyjskiej rzeczywistości. Oni dość szybko zaczęli grać poza Rosją, pojawiali się w Europie, później również w Ameryce Południowej, i wszędzie znajdowali odbiorców, którzy reagowali na tę samą intensywność, ten sam chłód i to samo poczucie, że obcują z czymś prawdziwym, nawet jeśli trudnym.

To nie jest popularność masowa w banalnym sensie. To raczej silna, wierna, niemal kultowa publiczność, która nie potrzebuje medialnego potwierdzenia, żeby wiedzieć, że ma do czynienia z czymś wyjątkowym.

Prywatność jako część ich siły

W czasach, w których niemal każdy artysta jest dziś trochę twórcą, trochę influencerem, a trochę własnym medium społecznościowym, IC3PEAK idzie zupełnie w przeciwną stronę. I właśnie to również buduje ich siłę.

Oni nie sprzedają prywatności.
Nie budują zainteresowania sobą przez życie osobiste.
Nie próbują być „bliżej ludzi” za wszelką cenę.

Zamiast tego zostawiają wokół siebie przestrzeń i ciszę, a całą uwagę kierują na sztukę. Dla jednych będzie to chłodne, dla innych zdystansowane, ale trudno nie zauważyć, że w ich przypadku ten wybór działa. Dzięki temu cała energia skupia się na muzyce, obrazach, emocjach i znaczeniach, a nie na pobocznych narracjach.

A potem przyszła cisza

Po 2022 roku ich muzyka zaczęła się zmieniać.

Mniej krzyku, więcej przestrzeni. Więcej gitar, mniej agresji. Album Coming Home brzmi nieco inaczej, jakby zamiast walczyć ze światem, zaczęli próbować zrozumieć, gdzie właściwie są.

I to jest chyba najbardziej poruszające, bo wcześniej ich muzyka była reakcją. Teraz jest bardziej refleksją. W każdym razie, w całej ich przestrzeni muzycznej pozostaje stale jedno: sztuka.

Na koniec

IC3PEAK to nie jest zespół „do puszczenia sobie”. To jest cały projekt do przeżycia.

Nie daje łatwych emocji, nie oferuje komfortu, nie próbuje być bezpieczny ani uniwersalnie sympatyczny. Ale daje coś znacznie cenniejszego: poczucie kontaktu z twórczością, która naprawdę coś ryzykuje, coś komunikuje i coś w człowieku uruchamia.

Share your love