Pink

Pink – kiedy śpiew na scenie to za mało

Niepokorna, charyzmatyczna i bezkompromisowa – P!nk od ponad dwóch dekad udowadnia, że w popkulturze nie trzeba wpisywać się w sztywne kanony kobiecości, by zapełniać największe stadiony świata. Ze zdartym, potężnym głosem, rockowym pazurem i sceniczną odwagą graniczącą z brawurą, stworzyła własną definicję pop-rockowej gwiazdy.

Pink podczas koncertu na Stadionie Narodowym
Pink podczas koncertu na Stadionie Narodowym
(Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl)

Dorastanie na krawędzi i dziecięca trauma

Przyszła na świat 8 września 1979 roku w Doylestown w Pensylwanii jako Alecia Beth Moore. Jej matka Judith była pielęgniarką, a ojciec Jim – weteranem wojny w Wietnamie. Zaraz po urodzeniu zdiagnozowano u niej ciężką astmę, przez którą pierwsze lata spędziła na zmaganiach z powracającymi dusznościami. Lekarze zalecili ćwiczenia oddechowe, co pchnęło ją w stronę wyczynowej gimnastyki sportowej. Trenowała ją intensywnie przez niemal osiem lat – to właśnie te rygorystyczne ćwiczenia rozwinęły jej pojemność płuc i zbudowały fundament pod późniejszą, niezwykłą sprawność akrobatyczną.

Dzieciństwo naznaczyły ciągłe spory rodziców, zakończone rozwodem, gdy Alecia miała niespełna dziesięć lat. Poczucie zagubienia szybko przerodziło się w otwarty bunt. Jako trzynastolatka zaczęła uciekać przez okno do undergroundowych klubów w Filadelfii, eksperymentując z alkoholem i narkotykami. Mając 16 lat, otarła się o śmierć wskutek przedawkowania podczas imprezy w Święto Dziękczynienia. Przeżyty wstrząs zadziałał jak kubeł zimnej wody – postanowiła odciąć się od destrukcyjnego środowiska i skupić na muzyce, którą od dziecka zaszczepiał w niej grający na gitarze ojciec.

Jej pseudonim artystyczny narodził się jeszcze w dzieciństwie – początkowo rówieśnicy docinali jej tak ze względu na wiecznie czerwieniące się policzki, a przydomek przypieczętował seans Wściekłych psów Quentina Tarantino i postać cynicznego Mr. Pinka.

Od R&B do buntu przeciwko producentom: Era „M!ssundaztood”

Jej profesjonalny start wiązał się z dziewczęcym trio R&B Choice. Formacja przykuła uwagę szefa LaFace Records, L.A. Reida, który postawił sprawę bez ogródek: z zespołu nic nie będzie, ale zaoferował kontrakt solowy samej Alecii. Jej debiut Can’t Take Me Home (2000) idealnie wpisywał się w ówczesną falę radiowego R&B i przyniósł hity z „There You Go” na czele, jednak artystka dusiła się w narzuconym, pastelowym wizerunku.

Prawdziwy przełom nadszedł w 2001 roku. Najpierw wspólnie z Christiną Aguilerą, Lil’ Kim i Mýą nagrała eksplodującą energią wersję „Lady Marmalade” do filmu Moulin Rouge!, zgarniając swoją pierwszą nagrodę Grammy. Zaraz potem postawiła wszystko na jedną kartę przy płycie M!ssundaztood. Wbrew naciskom wytwórni nawiązała współpracę z Lindą Perry z formacji 4 Non Blondes i zwróciła się ku surowemu pop-rockowi. Hity „Get the Party Started”, „Just Like a Pill” oraz rozliczeniowe „Family Portrait”, obnażające ból rozpadu rodziny, katapultowały ją na szczyty list. Album rozszedł się globalnie w nakładzie przekraczającym 13 milionów egzemplarzy.

Kolejne lata ugruntowały jej pozycję. Po nagrodzonym kolejną Grammy utworze „Trouble” z płyty Try This (2003), wydała bezkompromisowy krążek I’m Not Dead (2006) z kpiącym z pustego celebryctwa singlem „Stupid Girls”. Kulminacją artystycznych zawirowań okazał się album Funhouse (2008), napisany w cieniu małżeńskiego kryzysu, z którego pochodzą hymny „So What” oraz przejmujące „Sober”.

Miłość, rodzina i lekcja samoakceptacji

W 2001 roku podczas zawodów motocrossowych X Games poznała zawodnika motocrossu Careya Harta. Ich relacja była burzliwa i pełna zakrętów – to zresztą sama P!nk oświadczyła się Hartowi podczas jednego z jego wyścigów, trzymając w boksie tablicę z napisem „Wyjdziesz za mnie? Mówię serio!”. Pobrali się w 2006 roku, a po głośnym kryzysie i separacji z 2008 roku odbudowali związek, stając się jednym z najbardziej zgranych małżeństw w amerykańskim show-biznesie. Wychowują wspólnie dwójkę dzieci: córkę Willow Sage oraz syna Jamesona Moona.

Do historii przeszło jej wystąpienie na gali MTV Video Music Awards w 2017 roku. Odbierając prestiżową nagrodę Video Vanguard Award, zadedykowała ją swojej sześcioletniej wówczas córce, która powiedziała matce, że czuje się „najbrzydszą dziewczynką na świecie, bo wygląda jak chłopiec z długimi włosami”. P!nk przygotowała dla niej prezentację z androgynicznymi ikonami muzyki – od Davida Bowiego i Freddiego Mercury’ego po Prince’a i Janis Joplin – po czym powiedziała ze sceny:

„Nie zmieniamy się. Bierzemy żwir i muszlę i robimy z nich perłę. I pomagamy innym ludziom zmienić się tak, by widzieli więcej rodzajów piękna”.

Latające stadiony i machina „Summer Carnival”

P!nk to także tytanka sceny. Podczas gdy większość popowych gwiazd opiera koncerty na chórkach z playbacku i wyuczonych układach tanecznych, ona wzniosła występy na poziom cyrkowej ekwilibrystyki.

Jej znakiem rozpoznawczym stały się skomplikowane układy akrobatyczne na jedwabnych szarfach oraz w specjalnych uprzężach. W trakcie monumentalnej trasy Summer Carnival (z którą zawitała m.in. na wyprzedany PGE Narodowy w Warszawie) dosłownie unosiła się kilkadziesiąt metrów nad głowami dziesiątek tysięcy widzów, wykonując podwójne salta i obroty pod konstrukcją stadionu – śpiewając przy tym na żywo pełnym, stabilnym głosem bez cienia zadyszki. To unikalne połączenie wokalnej siły z wyczynowym sportem sprawiło, że jej trasy plasują się wśród najbardziej dochodowych przedsięwzięć w historii muzyki.

W obronie słabszych

Poza sceną Alecia Moore od lat konsekwentnie angażuje się w sprawy społeczne. Jest zdeklarowaną wegetarianką i aktywistką PETA, walczącą z przemysłem futrzarskim. Otwarcie wspiera społeczność LGBTQ+ – w 2010 roku odebrała nagrodę Allies for Equality od Human Rights Campaign za niestrudzone nagłaśnianie walki o równość małżeńską.

Nie waha się także reagować w momentach kryzysu. W 2009 roku, po niszczycielskich pożarach buszu w Australii (z którą od lat łączy ją wyjątkowa więź), przekazała 250 tysięcy dolarów na rzecz tamtejszego Czerwonego Krzyża. Podobną kwotę – pół miliona dolarów – wpłaciła na lokalne służby ratunkowe dekadę później, gdy ogień ponownie trawił australijski kontynent.

P!nk przetrwała próbę czasu, bo od pierwszego dnia kariery stawiała na bezwzględną szczerość. Nie próbowała być idealna, nie bała się przyznać do upadków i nigdy nie ukrywała swoich ran. W świecie plastikowych filtrów jej pot, autentyczny rockowy bunt i rzadko spotykana odwaga pozostają zjawiskiem jedynym w swoim rodzaju.

Share your love