Funk to gatunek muzyczny, który narodził się w afroamerykańskich społecznościach USA w połowie lat 60. jako radykalne „przestawienie akcentów” w muzyce rozrywkowej: mniej melodii i efektownych zmian akordów, więcej rytmu, pulsującego basu i perkusji oraz tego, co fani nazywają po prostu groove’em. W funku muzyka ma przede wszystkim poruszać ciało – być taneczna, hipnotyczna i gęsta od drobnych przesunięć rytmicznych.


Skąd się wziął funk – „The One” i narodziny nowego pulsu

Za ojca-założyciela funku najczęściej uznaje się Jamesa Browna, który w połowie lat 60. dopracował styl oparty na bezwzględnym podkreślaniu pierwszego uderzenia taktu – słynnego „On the one” (czyli: „na raz!” / „na pierwszy!”). Zamiast klasycznego popowego „bujania” opartego na backbeacie (mocne 2 i 4), Brown wymuszał na zespole, by centrum ciężkości spadało na „jedynkę”, a reszta instrumentów tworzyła wokół niej sieć synkop i zazębiających się figur. To była zmiana nie tyle brzmienia, co sposobu myślenia o rytmie – bardziej jak o wspólnym mechanizmie niż o akompaniamencie do piosenki.

Co w funku jest najważniejsze – groove, „przestrzeń” i zazębianie partii

Funk często opisuje się jako muzykę, w której liczą się nie tylko dźwięki, ale też przerwy między nimi. Rytm buduje się tu z krótkich, zapętlonych motywów: bas gra „hak” utworu, perkusja trzyma sprężysty szkielet, a gitara i klawisze dorzucają krótkie „cięcia” i odpowiedzi. W praktyce to muzyka zespołowa: poszczególne instrumenty nie tyle „prowadzą”, co zazębiają się jak tryby w maszynie – i właśnie z tej współpracy rodzi się taneczny trans.

Brzmienie: bas, bębny, gitara i klawisze

  • Bas w funku jest królem. To on niesie riff, który często bywa bardziej rozpoznawalny niż melodia wokalu. Z czasem rozwinęły się techniki typu slap i pop, dające basowi perkusyjny charakter.
  • Perkusja jest „kieszenią” (the pocket): zwarte, ekonomiczne granie, dużo drobnych akcentów i mikroprzesunięć, ale bez przesadnych popisów, które rozbiłyby groove.
  • Gitara w funku często nie „robi rocka”, tylko pracuje jak instrument perkusyjny: krótkie, tłumione uderzenia strun (słynny „chicken scratch”), dziewiątkowe akordy, staccato i dialog z resztą zespołu.
  • Klawisze (Rhodes, Clavinet, organy, później syntezatory) dodają ziarnistości i „iskry”. W latach 70. Clavinet stał się jednym z symboli gatunku, a w latach 80. syntezatory coraz częściej przejmowały rolę basu.

Lata 70.: złota era

Choć źródła gatunku są wcześniejsze, największą popularność funk zdobył w latach 70. To wtedy stał się pełnoprawnym językiem muzyki pop i czarnej muzyki tanecznej: od zwartego, „ziemistego” grania po rozbuchane aranże z sekcjami dętymi. Równolegle pojawił się nurt bardziej psychodeliczny i konceptualny – Parliament-Funkadelic George’a Clintona, czyli tzw. P-Funk: funk podszyty rockiem, psychodelią i futurystyczną estetyką, z ogromnym naciskiem na widowiskowość.

Słowo „funk”

Ciekawostką jest sama etymologia: „funk” w angielszczyźnie długo oznaczał m.in. mocny zapach, coś „przyziemnego”, „spoconego”. W muzyce czarnej kultury to skojarzenie z wysiłkiem i cielesnością zostało przewartościowane: pot, praca na scenie, intensywność – wszystko to stawało się znakiem autentyczności i siły występu.

Dziedzictwo: disco, hip-hop, elektronika i setki „funków”

Wpływ funku jest trudny do przecenienia. To on wprost nakarmił disco końcówki lat 70., a później stał się jednym z najważniejszych „banków DNA” dla hip-hopu (breaki perkusyjne i sample) oraz dla wielu odmian elektroniki.
Z czasem powstały dziesiątki odgałęzień: jazz-funk, electro-funk, funk rock, funk metal, a w hip-hopie – G-funk, który świadomie odwoływał się do brzmień Parliament-Funkadelic.

Share your love